7 grzechów głównych - GNIEW

7 grzechów głównych

– trochę dziś zapomniane, trochę porzucone…

Szósty w sekwencji.

Ma najwięcej twarzy: złość, zdenerwowanie, furia, oburzenie.

Wściekle zaraźliwy, trudno go poskromić.

Ślepy, tępy i irracjonalny.

Można nim kipieć, płonąć a nawet wybuchać.

Ale bywa i słuszny, uczciwy i usprawiedliwiony – choć to rzadkość.

Biała gorączka 2021. Emocja negatywna, używana przeciwko człowiekowi. Konsekwencja mylnego poglądu. Synonim złości i nienawiści. Jeśli nie uzyskam tego, czego chce – zaczynam odczuwać gniew. Wynik zniekształconego odbioru rzeczywistości. Pożądanie czegoś lub kogoś staje się silniejsze od samego odczuwającego emocję. Stąd już tylko krok do podjęcia decyzji o czynie: ostrej wypowiedzi, przekleństwie, agresji. Gniew systematycznie podsycany, niekontrolowany, rodzi złość, pogardę, szyderstwo. A co gorsze – w końcu nienawiść. Narusza granice innych. Pozornie ma na celu obronę własnych poglądów, pragnień. Jak każdy grzech główny, gniew może być nieopanowany. Wtedy człowiek uzależnia się od niego. Widzi świat i innych za zasłoną. I uruchamia to uczucie, wyrażając sprzeciw wobec wszystkiego. Wystarczy później mała iskra, prowokacja, aby człowiek gniewliwy skorzystał z sytuacji. Gniew oślepia, niszczy zdrowy rozsądek, wykrzywia. Wściekłość pełna pretensji. Pogarda w odpowiedzi. W gniewie nie ma umiaru. Św. Bazyli powiedział: „Gniew pobudza do zwady, zwada zaś rodzi obelgę, obelga rękoczyny, rękoczyny rany i nierzadko rany śmierć powodują”. Gniew jest grzechem, gdy uderza agresywnie w drugiego człowieka. Jest impulsem niezgody. Przyczyną gniewu jest przywiązanie do przyjemności, do bogactw, do zaszczytów. Samoczynny odruch miłości własnej, egoizmu. Daje ujście złości. Atakuje poprzez wścibskość, ciekawość, obmowę, hejtowanie, wyśmiewanie, zawistne słowa. Gniew chce zagłuszyć innych: niepodważalnością, argumentacją, siłą, przekonaniem o wszechwiedzy i wieloma innymi technikami manipulacyjnymi. Gniew to cały wachlarz odczuć, od wściekłości po obrażanie się. Jego energię ma zemsta, znieważenie, oburzenie, furia, zazdrość, pamiętliwość, niechęć do kogoś, nienawiść, pogarda, irytacja, kłótliwość, wrogość, sarkazm, niecierpliwość, frustracja, obrażanie się, spieranie, podżeganie, dąsanie, nieustępliwość. To także ostra polemika, dosadne słownictwo, wulgaryzmy, agresja bierna, słowna, fizyczna.

A wszystko zaczyna się od dyskomfortu: nie spełniasz moich oczekiwań /tych absurdalnych też/, poczucia niezadowolenia, wzburzenia, rozczarowania, aż do wściekłości. Długotrwały gniew prowadzi do nienawiści. Gniew bywa pragnieniem odwetu, odbiera wewnętrzny spokój. Gniew z całą swą mocą uderza w człowieka. Nieustanna retrospekcja często wyimaginowanych krzywd. Człowiek staje się widmem idącym za dawnymi śladami. Życie w teraźniejszości jest tylko wyszukiwaniem nowych niesprawiedliwości, okazji do kłótni i bójek. Gniewliwość staje się niszczącym generatorem, bo nie można jej zaspokoić. Nie ma znaczenia czy oburzenie jest rzeczywiście słuszne, czy też nie. To gromadzenie niepotrzebnych cierpień.

 

Tragizm gniewu. W pewnym mieście, zdarzył się tragiczny wypadek. Otóż żona kupiła sobie kapelusz za 200 zł. Mężowi powiedziała, że kapelusz kosztował tylko 80 zł. Kiedy kobieta pokazywała swój nowy kapelusz odwiedzającej ją przyjaciółce, ta powiedziała głośno, że ten kapelusz kosztuje 200 zł! Usłyszał to modlący się w przyległym pokoju mąż. Oburzony wpadł do pokoju żony, porwał kapelusz i wrzucił go do pieca w kuchni. W odpowiedzi żona zniszczyła mężowi modlitewnik, za co on strasznie rozgniewany uderzył ją tak silnie w policzek, że małżonka upadła na podłogę nieżywa. W kilka godzin później wieść o zabójstwie rozniosła się po mieście. Kiedy policja przyszła po nieszczęśliwego małżonka, ten uciekł na strych i tam się powiesił. …sąsiedzi zajęli się z litości czterema małymi sierotami, jakie zmarli pozostawili…

Uczciwy gniew. Słuszny, a jakże – uczciwy gniew istnieje. Może być nawet chrześcijańską cnotą. Choć ciągle można napotkać chrześcijańskie poradniki, które gniew nazywają „ciemną stroną mocy”, objawem zezwierzęcenia itp. Tymczasem Jezus gniewał się na faryzeuszy /Mk 3, 5/ i cokolwiek by mówić o Jego zachowaniu wobec kupczących w świątyni, było ono objawem gniewu. Niemniej jednak droga do sprawiedliwego gniewu jest szalenie trudna – trzeba najpierw być sprawiedliwym.

Gniew wg św. Jana.  Impuls duszy. Chęć pomszczenia zniewag, które nam zadano. Przywiązanie do przyjemności, do bogactw, do zaszczytów. Grzeszy gniewem ten, kto czegoś, co mu jest nieprzyjemne, nie znosi z cierpliwością. Kto złości się na tych, którzy nie robią tego, czego on chce, kto szuka zemsty. Gniew rodzi nienawiść i wzgardę wobec bliźniego, powoduje kłótnie, wypowiada słowa ubliżające, przekleństwa, doprowadza do wybuchów złości i ataków furii, które szkodzą duszy i ciału. Pod wpływem gniewu oczernia się i obgaduje innych. Owocem gniewu są zabójstwa i wszelkie krzywdy, jakie się wyrządza bliźniemu mszcząc się na nim. Gniew szkodzi bardzo tym, którzy się mu oddają. Odbiera rozum i zaciemnia zdrowy osąd, doprowadza do utraty pokoju serca i wszystkich dobrych uczuć. Sprawia, że są oni podobni do demonów, które zawsze szaleją z wściekłości i stale przeklinają święte imię Boga. Gniew powoduje ciężkie nieporządki we wspólnocie ludzkiej, niszczy miłość braterską, rodzinną, uniemożliwiając życie wspólne.

Gniewoholizm. Uzależnienie od złości objawia się tym, że mamy wrażenie, iż wszystko jest problemem i myślimy o tym bez przerwy. Mówimy i zachowujemy się tak, że później tego żałujemy. Ignorujemy otoczenie, które zauważa, że posunęliśmy się w swojej złości za daleko. Nie korygujemy swoich zachowań. Przyczyną uzależnienia od gniewu może być środowisko, w którym dorastaliśmy i w którym taki, tzw. model zachowań występował. Rodziny z problemem patologicznej złości mają takie destruktywne nawyki jak: uważanie, że wysoki poziom złości jest czymś normalnym, słuchanie siebie tylko wówczas, jeśli któryś z domowników zacznie się gniewać czy też rozwiązywanie problemów za pomocą gniewu. Rada? Najważniejsze jest to, aby złość zauważyć. I aby odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego odczuwamy gniew, co wywołuje go i potęguje oraz dlaczego ta sytuacja tak silnie na nas wpływa. Czyli, krótko mówiąc, należy zrozumieć samego siebie. Zrobić kilka głębszych oddechów i dać sobie czas. Jeśli gniew wpływa destrukcyjnie na życie, konieczne zostaje odwiedzenie specjalistycznego ośrodka uzależnień, który realizując program dla osób uzależnionych od złości i pomoże dojść z powrotem do formy.

Jak reagować na gniewoholika? Z osobą uzależnioną od gniewu jest tak, że nigdy nie wiadomo, co się zaraz wydarzy. Dlatego należy z góry wyznaczyć granice, których nie należy przekraczać. Pamiętajmy też, że negatywne emocje są zaraźliwe. Dobrze jest więc zachować spokój i nie wdawać się w dyskusje, które obrócą się przeciwko nam. Dobrze jest także przy okazji zainwestować w swój rozwój osobisty i nauczyć się asertywnej komunikacji, która polega na stanowczym wyrażeniu własnego zdania przy zachowaniu tej samej dynamiki wypowiedzi. Istotą jest opanowanie energii powstającej pod wpływem rozmowy. Jest to bardzo trudna sztuka, ponieważ wiele osób daje się sprowokować i traci cierpliwość, a negatywne emocje potęgują tylko kłótnie i nieporozumienia.

Gniew Boży.  Jak się go ustrzec? Odpowiedź jest jedna. Poskramiając swój własny gniew. To nie jest łatwe – prawda. Ale to jedyna droga. Jeśli chcesz się uchronić od gniewu Bożego, musisz chronić innych od twego własnego gniewu. Pamiętaj, jeśli Bóg pokazuje ci zło, to nie po to, byś na nie odpowiadał złem, lecz po to, byś dostrzegł zło ukryte w tobie i byś się nawrócił. Na gniew nie odpowiadaj gniewem, lecz wybaczeniem. Ale przecież każdy ma swoje nerwy – powiesz… To pewnie i prawda. Płomień Pański jest w każdym człowieku, jest on konieczny do życia, ale lepiej mieć nad nim kontrolę, by nie wybuchł, bo może narobić dużo szkody i mnóstwo jest potem naprawiania. Jednak ciągłe naprawianie to nie jest najlepszy sposób. Lepiej nauczyć się doglądać Płomienia Pańskiego tak, by nie eksplodował.

Antidotum na gniew: CIERPLIWOŚĆ 

Wschód słońca.  Gniew zwalczymy, gdy nie będziemy działać w czasie wzburzenia. Starajmy się na wszystko znaleźć najlepszy czas. Ciągle uczmy się opanowania i cierpliwości. Jak to osiągnąć? Recepta jest prosta, ale wymaga wysiłku. Wszystko zaczyna się od przebaczenia. To ono jest podstawą. Przebaczajmy, nie czekając, aż ktoś to zrobi. Pamiętajmy – rada od św. Pawła: „Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!” /Ef 4, 26/. Jeżeli jest to dla nas trudne – pomódlmy się za tych, którzy nas denerwują, krzywdzą. On pomoże nam znaleźć przebaczenie, a tego co czyni zło pociągnie do dobra. W osiągnieciu cierpliwości pomoże miłości i łaskawości. Taka postawa da nam szczęście. Cierpliwość to czas dla dobra. „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” /Mt 11, 29/. Dobrym lekarstwem na gniew jest hamować już jego pierwsze porywy i oddalać powody, które go wzbudzają: nie słuchać plotek, unikać towarzystwa osób gniewliwych i mieć silne przekonanie, że nasze własne defekty są bardzo przykre dla innych. Tak, to wymaga mądrości, ale jak mówił św. Augustyn, właśnie „Cierpliwość jest towarzyszem mądrości”.

Jedną z piękniejszych modlitw alkoholika, ale i nie-alkoholika jest ta, która uczy tolerancji i niezwykłej cierpliwości do odróżniania tego, co mogę zmieniać, a czego nie mogę zmieniać. Krótko mówiąc: nie mogę zmienić ludzi, nie mogę zmienić miejsc, nie mogę zmienić różnych decyzji, ale poprzez cierpliwość, mogę zmienić swoje nastawienie i siebie. „Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić. Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, żebym odróżniał jedno od drugiego”.

Bądźmy cierpliwi. Bóg wie, co robi.

Małgorzata

Artykuł ukazał się w Czasopiśmie Stowarzyszenia Trzezwościowego „Wolność i Miłość”, lipiec – wrzesień 2021r.