Moje doświadczenie spotkania

Gościem listopadowego Dnia Skupienia (30.11.2019r.) była Pani Jolanta Cherbańska – autorka książki „Matt Talbot Wyjście z Mroku. Alkoholik wyniesiony na ołtarze”.

     Spotkanie z panią Jolantą było świadectwem jej życia i rewolucji jaką wprowadziło powstanie książki o patronie osób uzależnionych.

     Jej życie do pewnego momentu było bardzo poukładane. Prowadziła własną firmę, która dynamicznie się rozwijała. Lubiła swoją pracę i tak po ludzku wydawać by się mogło, że miała wszystko czego człowiek może potrzebować do szczęścia. Tak to trwało do czasu, gdy niespodziewanie „upomniał się o nią Bóg”. Miało to swój wyraz między innymi w udziale w 14-dniowej Pielgrzymce na Jasną Górę, w dołączeniu do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, a w końcu zaczęła się modlić o „świętego dla siebie”.

     W tym czasie usłyszała także o nazwisku Matta Talbota. Myśl o nim i zagłębianie się w jego życiorys nie dawało jej spokoju, aż w końcu, jak twierdziła, otrzymała wezwanie by napisać książkę właśnie o tym człowieku. Początkowo broniła się przed tym mówiąc, że zwyczajnie się do tego nie nadaje. Nie wiedziała jak się do tego zabrać, ale z czasem Duch Święty coraz więcej podpowiadał … Któregoś dnia zadzwoniła do osoby, która doświadczyła zniewolenia nałogu by poprosić o świadectwo uwolnienia. Pewna była odmowy, a niespodziewanie otrzymała świadectwo praktycznie od ręki. Poszukująca i wciąż nie do końca przekonana czy ma pisać tę książkę zadzwoniła do następnej osoby z prośbą by opowiedziała jak Pan Bóg uwolnił ją z uzależnienia i ta również się zgodziła. Idąc za ciosem szukała kontaktu z kolejnymi osobami i do kogo by się nie zwróciła otrzymywała świadectwo, czasem nawet przedyktowane po prostu przez telefon. Kolejne sytuacje stawały się dla niej czytelnym Bożym znakiem, że właśnie takie wyzwanie stawia przed nią Bóg. Będąc tego świadomą rozpoczęła prace nad książką.

     Kiedy uczestniczyłam w spotkaniu z Autorką, miałam wrażenie, że książka ta stała się pretekstem, by wyjść do ludzi i mówić o Bogu. Mówić o Jego działaniu w jej codziennym życiu, i o tym jak ważna jest ufność w Jego plan, a oddanie swojego życia w Jego ręce sprawi, że będzie działał w nas wielkie dzieła. W moim odczuciu spotkanie z Panią Jolantą nie jednemu dodało skrzydeł, napełniło entuzjazmem i radością, ufnością w Boże działanie w naszym życiu, którego nie raz zwyczajnie nie dostrzegamy.

     Pani Jolanta poruszyła dosyć istotną kwestię, o której często zapominamy. Powiedziała, abyśmy pomyśleli o najtrudniejszym doświadczeniu w naszym życiu i wyobrazili sobie, że piekło będzie jeszcze trudniejsze, a co więcej – na wieczność. Wyraźnie zaznaczyła, że już dziś trzeba wybrać albo niebo, albo piekło, dobro – albo zło. Wybieram: Jestem zimny albo gorący. Nie ma nic pomiędzy. Już dziś powinniśmy uświadomić sobie, że nie wiemy kiedy Pan Bóg wezwie nas do siebie. Nikt z nas nie wie czy wróci dziś do domu cały i zdrowy. Trzeba być gotowym na spotkanie z Panem już teraz. I o co Pan nas zapyta? Czy miałam dobrą prace, duże pieniądze i nowy samochód? Nie – zapyta co uczyniłem dla drugiego człowieka, czy dałem mu jeść czy podałem rękę, gdy potrzebował pomocy.

     Książka o Mateuszu Talbocie, jego życie pełne zmagania z nałogiem jest nie tylko „pretekstem” do mówienia o Bogu. Jest wezwaniem do modlitwy osób uzależnionych i ich rodzin, jest pokazaniem drogi wyjścia ze zniewolenia. W wielu aspektach inspiruje osoby, które dobrowolnie podjęły się życia w trzeźwości.

     Pani Jola Cherbańska przypomniała, że każdy z Nas został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Mamy w sercu wszczepione pragnienie bycia z Bogiem, zjednoczenia się z Nim na modlitwie, budowania z nim osobistej relacji. Każdy z nas odczuwa pewna pustkę, którą może wypełnić tylko Pan Bóg. Jeżeli o tym zapominamy wypełniając tę pustkę doczesnymi pociechami, np. używkami – alkoholem, narkotykami, czy innymi przyjemnościami, to nie będziemy prawdziwie szczęśliwi. Jest to chwilowe pocieszenie, dające złudne szczęście. Tylko w Bogu jest nasze szczęście. Nawet dziś tu na ziemi możemy tego doświadczać, jeszcze nie tak jak w wieczności, bo „ani ucho nie widziało ani oko nie słyszało jak wielkie rzeczy nam Pan przygotował”, ale już teraz tu na ziemi Pan daje nam radość, wtedy kiedy możemy pomagać innym, dawać im swój czas, dzielić się tym co otrzymujemy od Niego, kiedy mu ufamy.

     Bez wątpienia książka o Mateuszu Talbocie może być pomocą dla tych, którzy nie mają sił wyjść z  uzależnienia. Pan Bóg mówi: „proście a będzie Wam dane …”. Trzeba modlić się z wiarą, bo według wiary waszej będzie Wam uczynione. Uwierzyć, że Pan Bóg może Ci pomóc. Karty tej książki są także pomocą dla osób współuzależnionych, można tam znaleźć wiele modlitw, które pomagają z wiarą oddawać osoby bliskie i prosić dla nich o uwolnienie z nałogu. Pan Bóg działa na różne sposoby i przez drugiego człowieka. Stawia nam do pomocy lekarzy i terapeutów, księży i osoby świeckie. Stawia zwykłych ludzi  w naszej codzienności i mówi przez nie „jesteś dla mnie ważny i zależy mi na Twoim życiu i zdrowiu, nie poddawaj się i walcz”.

     W książce można przeczytać świadectwa, osób których uzdrowienie przyszło od Pana Boga poprzez osobiste zwrócenie się do Niego. Jak wczytamy się w nie dostrzeżemy działanie osób najbliższych, które wytrwale się modliły, niekiedy przez wiele lat. Tak też było w życiu Matta Talbota. Jego matka Elżbieta modliła się nieustannie na różańcu za swoją rodzinę, za uzależnionego od alkoholu męża i dzieci. Aż w końcu Pan Bóg ją wysłuchał.

     Pan wysłuchuje naszych modlitw. Często buntujemy się, że Pan Bóg nie spełnia naszych próśb a przecież istota tkwi w wytrwałości. Nie wiemy jaka jest Wola Boża i co rzeczywiście jest dla nas dobre. Ważne by wierzyć, ufać szczerze, bo to Pan Bóg wie najlepiej co jest dla nas i naszych bliskich potrzebne do uświęcenia.

     Autorka uważa, że Matt Talbot jest świętym na nasze czasy. Nie musimy iść do zakonu, zakładać habitu, zamykać się w zakonach kontemplacyjnych, mamy żyć tu i teraz i w naszej codzienności świadczyć o Bogu i dążyć do Świętości poprzez nasze codzienne obowiązki. Módl się i pracuj!  Sługa Boży Matt Talbot pracował i modlił się, ale też nie stronił od spotykań z ludźmi, mottem Jego życia były słowa: „przede wszystkim muszę wziął pod uwagę interes duszy”. Jedną z ciekawostek o Mateuszu Talbocie jest fakt, że zmienił pracę, ponieważ nie mógł uczestniczyć w codziennej Mszy świętej, której godzina odprawiania przesunęła się z 6 na 7. Dla współczesnego człowieka wydaje się to niepojęte…

                                                                                Członek Diakonii Wyzwolenia

Więcej na temat samej książki o Mateuszu Talbocie można przeczytać w czasopiśmie „Wolnośc i Miłość”

Część 1 w wydaniu nr 12/2018, część 2 w wydaniu nr 6/2019

CZASOPISMO „WOLNOŚĆ I MIŁOŚĆ”