Kobieca twarz alkoholizmu

Rozmowa z panią mgr Barbarą Łukasik Dyrektorem Centrum Leczenia Uzależnień oraz psychologiem kliniczny – certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień, superwizorem psychoterapii uzależnień, specjalistą w zakresie diagnozy i terapii dziecka wykorzystywanego seksualnie i jego rodziny, certyfikowanym specjalistą przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz certyfikowanym superwizorem w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Do niedawna widok kobiety pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających to była rzadkość- margines, kojarzony z tzw. patologią. Czy coś się zmieniło w tej kwestii?

Na pewno tak. Zmieniła się ilość kobiet używających alkohol, pijących w sposób szkodliwy, albo sposób, który jest już uzależnieniem. Statystyki mówią, że ta liczba wzrasta, tym bardziej, że kobiety pijące alkohol, w porównaniu do pijących mężczyzn, uzależniają się 5 razy szybciej. Inaczej mówiąc, jeżeli załóżmy mężczyzna i kobieta piją ok.  14 lat alkohol to on będzie miał skutki 14-letnie, a ona takie skutki zdrowotne jakby piła co najmniej 20 lat. Czyli kobiety są mniej odporne- to nie jest mit tylko fakt. Kobiety są mniej odporne na toksyczne działanie alkoholu i to jest prawda.  Jest to związane po pierwsze z  budową ciała, rozłożeniem tkanki tłuszczowej i wody w organizmie, czyli inaczej z przetwarzaniem alkoholu, wytwarzaniem metabolitu alkoholu jakim jest aldehyd octowy, który zatruwa organizm osoby pijącej. Oprócz tego kobiety mają inną strukturę hormonalną i to też predysponuje do szybszego uzyskiwania negatywnych skutków zdrowotnych picia. Po drugie w przypadku pijących kobiet jest kwestia ciąży i okresu przygotowania do ciąży, używanie alkoholu w tym okresie jest zawsze zagrażające dla dziecka, które może urodzić się z  alkoholowym zespołem płodowym, czyli z tzw. FAS.  Takie dzieci mają mniejsze lub większe problemy rozwojowe spowodowane spożywaniem alkoholu w ciąży. Często słyszymy takie informacje, że kobieta w ciąży przywieziona na oddział miała 4 czy 5 promili alkoholu we krwi, albo urodziła dziecko, w którego  organizmie stwierdzono promil lub więcej  alkoholu. Cóż to oznacza? Na pewno to, że ta osoba ma poważny problem z alkoholem, ale to oznacza też narażenie dziecka na zaburzenia rozwojowe, a wręcz  czasem i na śmierć. I to jest bardzo poważny problem.  Mnie jako psycholożce, która zajmuje się leczeniem uzależnionych kobiet, jest zawsze trudno o tym mówić,  bo czuję silną więź z moimi pacjentkami, które zdrowieją , które się leczą… i zdają sobie sprawę jak bardzo zaszkodziły swoim dzieciom. Tak.  W trakcie psychoterapii to się nam ujawnia, że one np.  nie wiedziały jeszcze, że są w ciąży i piły przez pierwsze dwa miesiące, bo jak się pije to też się zaniedbuje zdrowie i nie idzie się od razu do lekarza sprawdzić. A często po prostu ciąża nie jest wynikiem przemyślanej decyzji, bo jak się pije alkohol w sposób szkodliwy albo ryzykowny to ciąża może być efektem bardzo przypadkowego kontaktu seksualnego, włącznie z tym, że kobieta nie bardzo pamięta kto może być ojcem, albo – wcale nierzadko – ciąża może być efektem gwałtu. I faktycznie rzecz biorąc w okresie picia zdarzają się sytuacje, że przez  pierwszy trymestr, pani nie jest świadoma swojego odmiennego stanu i poprzez pity alkohol wpływa bardzo negatywnie na rozwijający się płód. Nie ma się co oszukiwać –  pod tym względem na kobietach spoczywa taki szczególny rodzaj odpowiedzialności, którą oczywiście też mają mężczyźni, bo alkohol uszkadza plemniki , kod genetyczny, ale  kobieta nosi dziecko w sobie i ta bezpośrednia podaż alkoholu, to wchłanianie się alkoholu przez organizm matki ma dla dziecka bardzo poważne konsekwencje. I to jest trudne w terapii, bo osoba uzależniona musi się z tym zmierzyć, chociażby po to, żeby sobie wybaczyć i w sobie zobaczyć poczucie winy, które może być konstruktywne.

Czy kobiety często ukrywają fakt picia?

Każda osoba uzależniona  ukrywa picie, to jest wpisane w  mechanizm uzależnienia. Wydaje mi się, że od nas kobiet bardziej wymaga się „niepicia”, przyzwolenie społeczne na picie alkoholu przez mężczyzn jest większe, uzależnienie kobiet to wciąż temat tabu. Co za tym idzie kobiety piją w samotności, w ukryciu. To co Pani opisała jest absolutnie wzorcem picia większości kobiet, czyli w samotności, a tym samym w ukryciu, żeby dzieci na tym nie straciły, żeby mąż się nie dowiedział, żeby szkoła  lub inne instytucje czy osoby się nie dowiedziały, bo będą kłopoty. Druga kwestia to ukrywanie uzależnienia przed sobą samą. Czyli „ Ja nie mam problemu, to mnie nie dotyczy, ja się kontroluję”.
To jest mechanizm obronny, który mają i kobiety i mężczyźni.  Tłumaczą sobie: „Komu to zaszkodziło: dzieci  są w szkole,  mąż w pracy, a ja się zdrzemnęłam po tych 4 piwach i mogę się zabrać do obiadu, przyjdą do domu, będzie wszystko zrobione, więc o co chodzi?” I tak to działa. Faktycznie, wracając do Pani poprzedniego pytania,   społecznie to tak działa:  jak mężczyzna się upije na imprezie, spadnie pod stół, albo krawat wyląduje w czerwonym barszczyku, to inni pomyślą „ Biedny człowiek, wiadomo nadużył”.  Żona  nie będzie się z tym czuła dobrze, ale krawat wypierze… i  odholuje do domu. Tak. Natomiast, gdyby tego typu zachowanie zdarzyło się jej, to jest bardzo często oceniana jako co najmniej rozwiązła.  Innym kobieca nietrzeźwość  kojarzy się ze  skłonnością do niepohamowanej seksualności – do takiej upadłości, a co za tym idzie komentarzy: „No tak się spiła na imprezie!” Kulturowo jesteśmy przyzwyczajeni, że kobiecie mniej wolno, albo w niektórych sytuacjach kobiety sobie na mniej pozwalają, bo tak zostały wychowane.  A alkohol, jak wiadomo, pijany w ilościach większych  sprawia, że kobieta nie kontroluje swoich zachowań , ma problemy z koordynacją wzrokowo ruchową, z wymową, czy kojarzeniem pewnych faktów i rzeczywiście zachowuje się w sposób nieestetyczny – mówiąc delikatnie – odbiega od norm.  Każdy człowiek , który się upije potencjalnie narusza pewną estetykę, co innego jest się napić normalnie i  wiedzieć  kiedy powiedzieć stop, bo będzie go za dużo. Jak ktoś ma problem z piciem, w tym też i pijąca kobieta to nie ma mowy , żeby ona to skontrolowała. Zachowanie kobiety  będzie wskazywać na zbyt duże spożycie alkoholu i będzie mieć z tego tytułu negatywne konotacje  w otoczeniu. Mąż się może wstydzić, dzieci będą bardzo przeżywać takie zachowanie mamy. Czasem odważą się na szczerą rozmowę i wtedy tym bardziej kobieta zaczyna pić w ukryciu, żeby nikt nie zauważył, bo to jest sytuacja, która wymknęła jej się spod kontroli i już sobie obiecuje, że nigdy . To nigdy jednym się udaje, a innym nie. W terapii, kiedy pracujemy nad wstydem- to jest bardzo ważny etap. Dochodzimy do pytania czego się wstydzę- tego, że jestem uzależniona- że jestem alkoholiczką, czy tego co działo się i co robiłam kiedy byłam pod wpływem alkoholu. Pacjentki często wstydzą się jednego i drugiego, ale dopiero w terapii uczą się łączyć, że jedno wynika z drugiego. Kolejny etap to uświadomienie sobie, co może pozwolić nie pić,  jakie będą korzyści z utrzymywania abstynencji , do czego zmierza, co chce dana osoba dokończyć: może studia, a może chce przyglądać się na trzeźwo jak córka zdaje maturę. Priorytety w terapii są różne. W tym kobiety nie różnią się od mężczyzn – zawsze lepiej się zdrowieje jak ma się cele związane z rodziną.  To co kiedyś obciążało teraz może pomóc: rola matki lub ojca, byleby starać się – będąc trzeźwiejącym rodzicem – zrozumieć perspektywę dziecka, które potrzebuje czasu na odbudowanie zaufania do matki. Dzieci też muszą mieć czas na to, żeby wyrazić swoją złość iżal, spowodowany tym,  co widziały, że były zawiedzione, okłamane, że musiały się wstydzić za mamę, bo jak  wracały do domu to mama siedziała – pod blokiem i podśpiewywała sobie głośno, a inne dzieci się śmiały, że twoja mama to jakiś obciach tu robi. One muszą poradzić sobie z tym, że często się czuły samotne, że nie miały do kogo pójść i powiedzieć o tym,  z czym sobie nie radziły, co było dla nich trudne. To wymaga czasu i to jest długa droga.

Czy można zaryzykować stwierdzenie,  że uzależnienie matki jest trudniejsze dla dziecka niż alkoholizm ojca?  Czy ta wyjątkowa więź łącząca matkę z dzieckiem ma na to wpływ?

Wszystko zależy od momentu, w którym zaczyna się picie: inaczej wygląda picie  kiedy kobieta ma  syndrom pustego gniazda , bo dziecko dorosło i już tak mocno jej  nie potrzebuje, wyjeżdża na studia lub zakłada rodzinę, a kobieta pije z poczucia samotności,  z niedocenienia przez męża, który nie umie lub nie chce dostrzec pracy włożonej w prowadzenie domu i tego, że wciąż ma ciepły obiad na stole.  Inaczej wygląda picie kiedy ma dziecko w okresie szkolnym, musichodzić na wywiadówki, być obecna przy jego kłopotach , trudnościach, klasówkach, egzaminach, relacjach z rówieśnikami. A jeśli  w tym czasie pije to, co robi jej dziecko ze sobą, ze swoimi emocjami, ze swoimi dylematami. Jeszcze  inaczej wygląd picie kiedy dziecko jest malutkie, ma roczek, a matka pije będąc w depresji, bo sobie nie radzi z wychowaniem dziecka, bo ją opuścił ojciec dziecka.  Ta więź dziecka z matką jest  najważniejsza we wczesnych fazach rozwoju,  czyli od urodzenia do 3-6 roku życia. To jest to,  co buduje człowieka, jak fundament pod domem. Jak mamy dobry fundament, to nawet jeżeli przeleci  jakiś obrzydliwy tajfun i trochę nam dach  zniszczy, to jest na czym posądzić ten dom od nowa. Tak samo jest z więzią. Latami budowana – od  okresu niemowlęcego poprzez wczesne dzieciństwo, aż do okresu nastoletniego – bezpieczna, dobra więź  to jest fundament. Ona daje poczucie  takiej konstrukcji osobowości,że nawet jeżeli  rodzic zacznie pić to będę cierpieć, ale łatwiej będzie  mi sobie z tym poradzić, bo ja już się osadzam w swojej przyszłości, mam siłę , żeby tą przyszłość budować.  Zupełnie dramatycznie to wygląda, kiedy dzieci są małe. Do nas często na oddział trafiają panie wysoko funkcjonujące w społeczeństwie, mimo picia- mające jeszcze pracę, nawet całkiem dobre zarobki i mające dzieci. I  zawsze,  mimo że jest praca, mąż jeszcze nie uciekł i nie grozi rozwodem  to  te dzieci są w największej opresji. W trakcie terapii, pacjentka sam zaczyna zauważać już na trzeźwo  co się działo podczas jej picia z dziećmi: problemy z koncentracją w szkole, problemy z rówieśnikami, izolacja , problemy z jedzeniem  ( dziecko zaczyna się głodzić lub objadać) , aż po  problemy, związane z tym,  że dziecko sięga po alkohol. Kobiety mówią wtedy: „ No tak, zostawiłam z tym moje dziecko, porzuciłam, nie było mnie wtedy przy nim , nie wiem jak ono to przetrwało”. To jest zawsze bardzo trudne .  Również kiedy pracujemy z dorosłymi dziećmi alkoholików, czyli ludźmi, którzy mają doświadczenie pijących jednego  lub obojga rodziców –  to zawsze -pijąca mama, to jest problem.  Nawet statystycznie jest tak , że pijących mężczyzn jest więcej,  więc chociażby dlatego dziecko widzi się  w mniejszości: „Jednego i drugiego kolegi tato pije, ale żadnego kolegi mama nie pije, a moja tak…” Podsumowując: jestem przeciwniczką  takiego myślenia, że któryś z rodziców  jest ważniejszy. Na różnych etapach rozwoju jest różnie i po to mamy dwoje rodziców, żeby dziecko  mogło czerpać z dwóch dobrych źródeł , a to jest zawsze więcej niż z jednego. Ale niewątpliwie więź z matką to jest  więź bardzo szczególna.

Omówiłyśmy jeden wzór kobiecego picia, ale nie jest on jedyny.  Zwłaszcza u młodego pokolenia  można obserwować dziewczyny pijące już nie w ukryciu, ale  wręcz przeciwnie – na pokaz, demonstracyjnie.

Niestety obniża się wiek  inicjacji alkoholowej u dziewczynek. Cytowano niedawno badania , które mówiły o kilkudziesięciu procentach dwunasto- i  jedenastolatek  inicjujących picie alkoholu i to jest przerażające, zważywszy, że dziewczynka w tym wieku to jest właściwie dziecko , będące w 4 klasie szkoły podstawowej. Ona ledwo wyszła z „pieluszek” nauczania początkowego i już na podwórku, lub wycieczce zaczyna próbować pić alkohol. I oczywiście, każdy okres rozwojowy  to jest okres związany z podejmowaniem różnych prób, z kosztowaniem różnych rzeczy, ale bardzo często na tym się nie kończy: „Pokosztowałam i będę piła dalej, bo koleżanki, rówieśnicy też to robią”.  I tu właśnie zaczyna się to picie demonstracyjne.  Dziewczyny się też trochę ścigają z chłopakami , bo niestety zrobiła się taka niedobra „ moda” na rywalizację – kto ma mocniejszą głowę, kto dłużej może wytrzymać –  takie trochę zakłady: „Czy ty wypijesz flaszkę, czy tylko pół i padniesz”. Poza tym proszę posłuchać informacji na temat tzw. „osiemnastek” . Wiadomo jest to wejście w okres dorosłości, sygnowane dowodem osobistym i  przyjęciem urodzinowym. Co jest takim podstawowym prezentem – nieważne, czy to jest solenizant  czy solenizantka?

Alkohol.

Tak, najczęściej wódka.  Przy czym ta osiemnastolatka pijąca już legalnie i do tego demonstracyjnie, musi wiedzieć, że niestety ma 5 razy większe szanse na uzależnienie niż jej kumpel,  z którym pije. Dla niego ta butelka to będzie bardzo niebezpieczne, ale dla niej to będzie wręcz zagrażające.  Ta przestrzeń rywalizacji, ta pewna  taka równowaga związana z tym, że skoro chłopcy mogą to dziewczynki też mogą, jak świat światem tak byłozawsze. Może teraz ze względu na rozwój społeczeństwa , pewną emancypację kobiet trochę się ta sytuacja nasiliła. Pamiętajmy też, że wszelkie mody i trendy  w grupach rówieśniczych to jest bardzo ważna rzecz i jeśli jest moda na to , że na przykład wszyscy pijemy konkretny gatunek piwa, to będziemy wszyscy kosztować, nawet kiedy jeszcze nie jesteśmy pełnoletni.  Jak jest moda na dopalacze, to mimo tego, że słyszymy niejednokrotnie o ich szkodliwości  – ile osób się zatruło, ile było zgonów – to czy młodzież zaprzestała kupowania dopalaczy? Niestety nie.

Ale chyba nie tylko moda decyduje o „ zagłębianiu się” w świat używek.

Kiedy młodzi sięgają po używki ze względu na chęć spróbowania, lub takiego buntu , to jedno, ale często picie alkoholu tylko przykrywa problem: w rodzinie, z rówieśnikami.  Dziecko czuje się  w jakiś sposób porzucone, osamotnione, może jest konflikt w rodzinie związany z rozwodem, może jest przemoc. Więc zawsze trzeba się temu przyglądnąć.  Poza tym alkohol staje się coraz częstszym towarzyszem spędzania wolnego czasu. Jak się pójdzie do kawiarni w lecie i poobserwuje kobiety, w różnym wieku siedzące przy stolikach, to raczej nie znajdzie pani stolika, na którym nie byłoby alkoholu.  Dawniej to było może jedno piwo i to z soczkiem , teraz coraz częściej jest to kolejne piwo  i kolejne. I to jest społecznie akceptowalne.  Ja lubię chodzić po górach i często na szlaku widzę jak odpoczywamy: ludzie przeważnie pija wodę, ale niektórzy  piją piwo i to są też dziewczyny. I myślę sobie, że niezbyt to dobry zwyczaj, że odpoczynkowi, relaksowi zaczyna towarzyszyć  alkohol.  Ten alkohol wchodzi w coraz więcej obszarów życia tak niepostrzeżenie.

Powiedziała Pani, że alkohol zawsze przykrywa jakiś problem, czy  w takim razie możemy  zaryzykować stwierdzenie, że osobie funkcjonującej w zdrowej rodzinie, w zdrowych relacjach nałóg nie grozi?

Na pewno ma wtedy mniejsze szanse, do takich czynników chroniących należą: dobry, emocjonalnie stabilny związek, silna więź, umiejętność szukania wsparcia, przyjaźń, hobby, pasja i wiedza. Wiedza też chroni, bo jeśli wiem co to jest standardowa porcja alkoholu i że Światowa Organizacja Zdrowia, mówi, że bezpiecznie jest wypić nie więcej niż dwie standardowe porcje w tygodniu, to jeśli kobieta wypija osiem to powinno się u niej pojawić spostrzeżenie, że to jednak za dużo. Trzeba mieć wiedzę i z niej korzystać.

     Rozmowę przeprowadziła

Joanna Rzeczyca